Westchnąłem.
-Szlag by to...-mruknąłem. -Powiem tak: Musisz pogodzić się, że to ich miłość... Nie możesz wracać do przeszłości... Jeśli się kochają to będą razem, a jeśli to złudzenie - rozstaną się...-powiedziałem. Dopiłem kawy i wstałem.
-Angela, Jess schodźcie!-zawołałem córki. Po chwili obydwie zbiegły na dół.
-Słuchamy?
-Szykujcie motocykle.-powiedziałem. Dziewczyny popatrzały się na siebie z zaskoczeniem.-Idziemy po nowe opony.-uśmiechnąłem się. W podskokach pobiegły na górę, przebrały się, wzięły kaski i zbiegły na dół.
-Chodź, Max.-rzekłem. Brat ruszył za nami. Otwarłem garaż. Stały tam trzy motocykle. Odpaliliśmy je i prze gazowaliśmy. Podjechałem obok Max'a.
-Idź po swojego.-uśmiechnąłem się i po jakimś czasie razem wyjechaliśmy.
<Max?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz